Reforma edukacji rzadko bywa w Polsce neutralnym wydarzeniem. Zazwyczaj towarzyszy jej opowieść o chaosie, strachu i nauczycielach, którzy znów „nie wiedzą, co ich czeka”. Tak jest i tym razem. Wokół „Reformy26. Kompas Jutra” ścierają się dziś dwie narracje: publiczna, mówiąca o powszechnym lęku środowiska oświatowego oraz stanowisko Ministerstwa Edukacji Narodowej, według którego niepokój nie wynika z samej reformy, lecz z jej niezrozumienia. Pytanie brzmi: czy nauczyciele rzeczywiście boją się zmian, czy raczej ktoś im ten strach przypisuje?
W rozmowie radiowej w RMF FM wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer konsekwentnie podważa tezę o masowym sprzeciwie nauczycieli wobec reformy. Zwraca uwagę, że niepokój jest naturalną reakcją na każdą zmianę, ale nie jest tożsamy z odrzuceniem jej sensu.
– Niepokój budzi zawsze zmiana. Natomiast jak rozmawiamy z nauczycielami, to bardzo wielu oczekuje tej zmiany. Wiąże z nią wiele nadziei – mówiła, dodając, że pozytywnych emocji pojawia się coraz więcej.
Lubnauer podkreśla, że „Kompas Jutra” od początku projektowany był jako proces rozłożony w czasie, a nie gwałtowne zerwanie z dotychczasowym systemem. Co zyskuje przychylnosć nauczycieli.
– Dlatego, że widzą, że jej towarzyszy, po pierwsze, że to jest zmiana krocząca. Że to nie jest taka rewolucja, jak likwidacja gimnazjum, że utracili miejsca pracy.
W tej perspektywie strach nie wynika z treści reformy, ale z doświadczeń przeszłych reform, które były wprowadzane nagle i bez zaplecza analitycznego. Być może to właśnie do tamtych wydarzeń odwołują się dziś krytycy, budując przekaz o „kolejnym eksperymencie na żywym organizmie szkoły”. [CZYTAJ WIĘCEJ]