Związek Nauczycielstwa Polskiego uważa, że zaproponowany wzrost wynagrodzeń nauczycieli w 2027 r. o zaledwie 2,5 proc. to nieporozumienie ze strony rządzących i „przecinek postawiony nie w tym miejscu”. – Niska dynamika wzrostu płac może również przyspieszyć odchodzenie doświadczonych nauczycieli z zawodu – wyjaśniają przedstawiciele ZNP. Związkowcy w dalszym ciągu domagają się godnych zarobków dla nauczycieli, zwracając uwagę na obciążenie odpowiedzialnymi zadaniami związanymi m.in. z wdrożeniem reformy programowej Kompas Jutra.
Na zorganizowanej w poniedziałek, 8 czerwca br., konferencji prasowej Związku Nauczycielstwa Polskiego jego przedstawiciele wyrazili dezaprobatę wobec zapowiadanej podwyżki wynagrodzeń nauczycieli w 2027 r. – Jeśli potwierdzą się doniesienia, że rząd oferuje nauczycielom jedynie 2,5 proc. wzrostu płac w 2027 r., będzie to głęboko niesprawiedliwe i szkodliwe przede wszystkim dla nauczycieli, ale także dla systemu edukacji – przekazał Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. ZNP oczekuje otrzymania od rządu propozycji korzystnych dla nauczycieli, szczególnie podczas spotkania Rady Dialogu Społecznego zaplanowanego na 15 czerwca br.
Podwyżka o zaledwie 130-160 złotych
We wstępnych założeniach Rady Ministrów zaproponowano wzrost wynagrodzeń nauczycieli w 2027 r. o zaledwie 2,5 proc. Jeśli chodzi o aktualne wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela, to w przypadku nauczyciela początkującego wynosi odpowiednio 5300 zł brutto, w przypadku nauczyciela mianowanego – 5500 zł brutto, a w przypadku nauczyciela dyplomowanego – 6400 zł brutto. – Podwyżka o 2,5 proc. oznacza wzrost wynagrodzenia zasadniczego o około 130 – 160 zł brutto. Po odliczeniu podatków rzeczywisty wzrost będzie jeszcze niższy – czytamy w komunikacie ZNP. – [CZYTAJ WIĘCEJ]